pl en rus fr de
jesteś tu: Produkty dla kolejnictwa > Urządzenia Ochrony Zwierząt > Historia wynalazku

Historia wynalazku

Prolog

Połowa kwietnia 2003 roku. Pociąg InterCity relacji Warszawa-Katowice. W przedziale dwóch podróżnych, Jerzy Freliszka - kierownik Pracowni Elektroenergetycznej w Biurze Projektów KOLPROJEKT oraz Marek Stolarski, szef warszawskiej spółki NEEL.

Rozmowa dotyczy modernizacji linii E20 na odcinku Mińsk Mazowiecki - Siedlce. Problem to konieczność zainstalowania jakiegoś systemu ostrzegania zwierząt przed nadjeżdża­jącymi pociągami. Albo grodzenie linii i budowa przejść dla zwierząt - co nie zostało uwzględnione w dokumentacji planowanych robót modernizacyjnych - lub też opracowanie i zastosowanie czegoś nowego, Fot. 1. Urządzenie UOZ-1 z pierwszej serii prototypowej.co spełniałoby założone funkcje i jednocześnie mieściło się w planowanych kosztach budowy.

Jurek Freliszka wiedział, że NEEL zajmował się oprócz zagadnień typowo kolejowych różnymi „egzotycznymi” tematami, jak opracowanie i wdrożenie (w ramach grantu z Komitetu Badań Naukowych) urządzeń ogrodniczej automatyki szklarniowej (dwutlenek węgla, ogrzewanie) lub mikroprocesorowej automatyki dla małych oczyszczalni ścieków. Stąd prosta droga do twierdzącej odpowiedzi na pytanie: „czy podejmiecie się opracowania takich urządzeń”? Niezwykle ważną rolę odegrali tu dr hab. Mirosław Ryba, neurofizjolog z Polskiej Akademii Nauk a jednocześnie zapalony myśliwy, który dopomógł we właściwym ukierunkowaniu wyboru metodyki działania takich urządzeń, oraz Jerzy Jakimowicz, ówczesny Zastępca Dyrektora d/s Sprzedaży Bombardier (ZWUS) Polska Sp. z o.o., który uwierzył w nasze zapewnienia, że z takim nietypowym problemem sobie poradzimy.

Wiedzieliśmy, że dla uzyskania efektu odstraszania musimy oddziaływać na zmysły dużych ssaków. Zmysł wzroku i dotyku w przypadku dużych ssaków pełni role drugorzędną. Najważniejszy jest zmysł węchu, ale tu brakuje przysłowiowych „armat” - nie dysponujemy odpowiednio sprawnymi generatorami zapachu. Tak więc pozostaje zmysł słuchu. I tu mamy pełne pole do popisu. Tylko jak? Jakie sygnały? Jak zrobić, aby zwierzęta się do nich nie przyzwyczajały?

Zakupiono z archiwum Polskiego Radia dużo różnych dźwięków (szczekanie psów, wystrzały, jazda samochodu, klakson, trzask zamykanych drzwi, kaszel itp.). Dzisiaj wiemy, że ogólnie kierunek poszukiwań był właściwy, ale brakowało wiedzy szczegółowej. Wiedzieliśmy, że dzwonią, ale w którym kościele? Zwróciliśmy się o pomoc do specjalistów z bardzo znanej wyższej uczelni, gdzie dowiedzieliśmy się, że tak działających urządzeń zrobić się nie da.

Profesor Simona Kossak

Przełomem był nawiązany w pierwszej połowie czerwca 2003 roku kontakt z Panią Profesor Simoną Kossak, kierownikiem Zakładu Lasów Naturalnych Instytutu Badawczego Leśnictwa z siedzibą w Białowieży. Córka Jerzego Kossaka, wnuczka Wojciecha Kossaka i prawnuczka Juliusza Kossaka - słynnych malarzy, jeden z najznakomitszych światowych etologów (czyli specjalistów od psychologii zwierząt) przy pierwszym spotkaniu powiedziała wprost: „czekałam na takie spotkanie od lat, bo ja od dawna wiem jak takie urządzenie ma działać, tylko nie wiem jak je zrobić, aby tak działało”.

Od tego momentu wszystko potoczyło się bardzo szybko. Jeszcze w czerwcu podpisana została umowa z Bombardierem (NEEL jako podwykonawca w ramach kontraktu na linii E20 na odcinku Mińsk Mazowiecki - Siedlce). Pod koniec lipca 2003 roku, po przeprowadzeniu bardzo skrupulatnych badań czystości patentowej, do Urzędu Patentowego RP został zgłoszony nowy wynalazek, a we wrześniu trzy przedprototypowe egzemplarze urządzeń przeszły pomyślnie pierwsze próby w lasach koło Rembertowa. Mroźny luty 2004 roku to początek montażu pierwszych urządzeń na linii E20. Zostały nazwane UOZ-1. Urządzenia Odstraszania Zwierząt UOZ-1.

Na 50-kilometrowym odcinku linii E20 zainstalowano łącznie 62 sztuki takich urządzeń. Trzydzieści sztuk chroni obszar styku linii E20 z rezerwatem „Stawy Broszkowskie”, a pozostałe zamontowano w 8 miejscach intensywnej migracji zwierząt przez tory kolejowe. Stoją na betonowych fundamentach przy torze, w linii słupów trakcyjnych, co około 70 metrów naprzemiennie po obu stronach toro­wiska. Mają kształt termosu o wysokości ok. 110 cm i średnicy 30 cm. W środku elektronika oraz wyprodukowany spec­jalnie dla nas przez PROTONSIL Września (dawniej zakłady TONSIL) zestaw dwóch wysokosprawnych głośników tubowych o dookólnej charakterystyce emisji. Fotografia 1 przedstawia urządzenie UOZ-1 z pierwszej serii prototypowej, a fotografia 2 urządzenie z serii produkcyjnej, z obudową zewnętrzną wykonaną z kompozytów epoksydowo-szklanych.

Jak to działa?

Kluczem do istoty funkcjonowania całego systemu było przyjęcie zasady, że warunkiem właściwej reakcji zwierząt jest przekazywanie sygnałów akustycznych zawierających znane im i zapisane „w genach” informacje. Aby te informacje miały odpowiedni ciężar gatunkowy, muszą oddziaływać na najważniejszy z instynktów funkcjonujących w przyrodzie, czyli instynkt samozachowawczy. Zatem w „języku zwierzęcym” i to najlepiej międzygatunkowym należy przekazać wiadomość: „UWAGA! NIEBEZPIECZEŃSTWO!DZIEJE SIĘ COŚ BARDZO NIEDOBREGO!”.

Jeśli zwierzę znajduje się w obszarze chronionym urządzeniami UOZ-1 (czyli blisko toru lub na torze), ma wtedy bez specjalnego „kombinowania” schronić się w miejscu dla niego bezpiecznym, czyli w odległym kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów lesie. Wysyłany przez urządzenia UOZ-1 sygnał rozpoczyna się minutę przed przyjazdem pociągu, a kończy w chwili jego przejazdu przez chroniony obszar. Po przejechaniu pociągu urządzenia UOZ milczą, a zwierzęta bez ograniczeń mogą przebywać w obszarze torowiska lub przez nie przechodzić.

I tu widać najistotniejszą zaletę takiego rozwiązania, czyli minimalizację efektu bariery wytwarzanej przez system ochrony zwierząt. Grodzenie linii wysokimi płotami, skuteczne z punktu widzenia bezpieczeństwa zwierząt, powoduje całkowitą fragmentację środowiska, odcinając zwierzęta od ich dotychczasowych terytoriów żerowania i rozrodu. A efekt? Po dłuższym czasie z jednej strony toru żyją zajączki białe, po drugiej czarne. Finałem będzie całkowity brak zajączków. Wyginą na skutek genetycznej degene­racji gatunku. Mechanizm został poka­zany w bardzo dużym uproszczeniu, ale przedstawia istotę zagrożenia dla popu­lacji zwierząt, powodowanego zjawiskiem fragmentowania środowiska naturalnego. W przypadku UOZ-tów, taki scenariusz nie powinien się nigdy zrealizować. Fotografia 3 przedstawia urządzenia UOZ-1 rozmieszczone wzdłuż linii kolejowej przebiegającej na granicy rezerwatu „Stawy Broszkowskie” koło Siedlec.

Wracając do sygnału odstraszającego, informacja przekazywana zwierzęciu musi być logiczna, z potwierdzaniem prawdziwości jej kolejnych fragmentów. I tak, na początku przekazu, z głośników słychać ostrzegawcze krzyki sójki, która od paru tysięcy lat ostrzega w lasach swoich pobratymców i inne zwierzęta przed zagrożeniem ze strony jakiegoś drapieżnika. Potem szczekają psy, ale nie wsiowe burki, tylko rozwścieczone długotrwałą gonitwą brytany. W finale na atakujące psy nakładają się głosy walczących o życie (w domyśle zagryzanych przez psy) zwierząt (zając, świnia). Całość stanowi dźwiękowe odtworzenie rzeczywistej sytuacji, z którą zwierzęta w lesie często się spotykają, przy czym sprawcą „masakry przy torach” ma być pociąg. Reakcją jest natychmiastowe odsunięcie się na bezpieczną odległość i obserwacja rozwoju wydarzeń. 

„Bodźce kluczowe”

Poszczególne sygnały, z których zbudowana jest cała sekwencja dźwiękowa, są w języku zoopsychologów nazywane „bodźcami kluczowymi”, a urządzenie UOZ-1 jest „atrapą bodźców kluczowych”. Najważniejsze, że są to sygnały, do których zwierzęta nie powinny się nigdy przyzwyczaić. Jeśli to zrobią, zginą. Zdarzają się zwierzęta głuche, chore, czy z innego powodu mniej sprawne. I wtedy bezlitośnie działa prawo selekcji naturalnej. Te słabe i chore muszą zginąć, a ich miejsce zajmą inne zdrowe i w pełni sił. Tak samo jest przy torze kolejowym. Zdrowe i sprawne zwierzęta zareagują prawidłowo, unikając kolizji z pociągiem. Chore i niesprawne, mają zdecydowanie mniejszą szansę uniknąć tragedii.

Wynika stąd wniosek, że nie da się całkowicie uniknąć przypadku najechania pociągu na zwierzę. Nawet jeśli jeleń jest zdrowy i sprawny, to również w okresie godowym jego zachowanie jest całkowicie odmienione. Zmieniają się „priorytety”. Instynkt zachowania gatunku może przesłaniać normalną reakcję na bodźce w sferze instynktu samozachowawczego. A zagoniona sarna uciekająca przed hordą zdziczałych psów?

Ryzyko kolizji z pociągiem jest wtedy relatywnie duże, ale z drugiej strony patrząc, torowisko nie jest barierą. Uciekająca w popłochu, czy „zaślepiona amorami” zwierzyna zawsze, jeśli tylko będzie odpowiednio zdeterminowana, przejdzie na drugą stronę toru kolejowego. I przy odrobinie szczęścia nie zakończy żywota pod kołami lokomotywy. Trwające od wiosny 2004 roku obserwacje działania urządzeń UOZ-1 na odcinku Mińsk Maz. - Siedlce wykazały, że do dnia dzisiejszego na odcinkach linii objętych taką ochroną, zanotowano tylko jeden przypadek kolizji dużego ssaka z pociągiem. Zginął jeleń, a wypadek zdarzył się na początku listopada 2008 roku, czyli w końcówce okresu godowego (ciepła jesień sprzyja przedłużeniu tego okresu). Jednocześnie zarejestrowano wiele przypadków najechania pociągu na zwierzęta w miejscach nie objętych ochroną urządzeniami UOZ-1. Tak więc bilans jest zdecydowanie dodatni, a praktyka potwierdza teorię.

Badania skuteczności działania

Każdy wynalazek, szczególnie jeśli jest rozwiązaniem „rewolucyjnym”, wymaga bardzo rzetelnych i odpowiednio długo trwających badań naukowych, prowadzonych przez niezależne instytucje o niepodważalnym dorobku naukowym oraz doświadczeniu w badanej tematyce.

Na międzynarodowej konferencji w Poznaniu we wrześniu 2006 roku, gdzie odbyła się światowa prapremiera opisywanego urządzenia, szanowne gremium poprosiło o wyniki badań, najlepiej 15-letnich. I to wcale nie żart. Świat nauki jest nieufny. Pojawiło się tak wiele najprzeróżniejszych genialnych wynalazków i koncepcji, które po rzetelnej weryfikacji rozsypały się w proch, że jedyną linią obrony pomysłu Pani Profesor Kossak mogło być tylko pokazanie „twardych dowodów”. „Twardych”, to znaczy bezwarunkowo jednoznacznych i trudnych do podważenia.

Nadszedł czas na filmową dokumentację zachowań zwierząt. W czerwcu 2007 roku zdecydowaliśmy się na eksperyment polegający na zbadaniu ich reakcji na sygnały z UOZ-ta w „parku dzikich zwierząt” w Kadzidłowie. Duży ogrodzony obszar o powierzchni 100 ha ze swobodnie żyjącymi sarnami, jeleniami i dzikami stanowił doskonałe miejsce do takich obserwacji. Jeśli te zwierzęta, przyzwyczajone do obecności ludzi i często urodzone w niewoli, będą reagować na sekwencje odstraszające, to znaczy że zadziałały „bodźce kluczowe”, czyli zapisane w genach mechanizmy reakcji instynktu samozachowawczego. Tak też się stało. Sfilmowane reakcje pokazały dobitnie, że jest dobrze. Chociaż był moment niepewności. Dwie sarny, które jakby „ogłuchły” i lekceważyły przekaz. Pozostałe zwierzęta ewaku­owały się na bezpieczną odległość, a sarny nic. Skubią trawę jakby to była najważniejsza chwila w ich życiu. Ruszyły się dopiero na głos dźwięków zabijanych zwierząt. I co? Okazało się, że wychowały się w gospodarstwie rolnym w dużej przyjaźni z podwórkowymi psami. Wszystko jasne.

Ale twarde dowody to coś więcej. Setki, tysiące rejestracji wideo, szczegółowa analiza sytuacji, matematyka, statystyka, logika, głęboka wiedza z zakresu psychologii zwierząt, a zwłaszcza dużych ssaków. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, Wydział Leśny, Katedra Ekologii Lasu i Łowiectwa to miejsce pracy naukowców, którzy na zlecenie PKP PLK S.A. podjęli się trwającego prawie dwa lata wszechstronnego monitoringu zainstalowanych na linii E20 urządzeń.

Badania podzielono na trzy etapy. Zimą 2007 / 2008 rozpoczęto badania zachowania zwierząt w zagrodzie doświadczalnej w lasach koło Iławy. Wewnątrz wyposażonej w okna wysokiej ambony zainstalowano kamerę cyfrową, oświetlacz podczerwieni oraz sterownik urządzenia UOZ-1, postawionego w lesie, blisko paśnika. Zarejestrowane tam nagrania – to etap pierwszy.

Etap drugi, to bezpośrednie obserwacje obszaru objętego monitoringiem, obejmujące tropienia najpierw na śniegu, a potem na zaoranym pasie ziemi położonym wzdłuż linii kolejowej, a także raporty o przypadkach kolizji pociągów ze zwierzętami.

Etap trzeci to montaż kamer cyfrowych w wybranych miejscach chronionych urządzeniami UOZ oraz rozpoczęta w sierpniu 2008 roku całodobowa rejestracja i obserwacja wszystkiego, co dzieje się w tych obszarach.

Cyfrowe oko „Wielkiego Brata” zamknie się dopiero jesienią 2009 roku, jednak setki godzin zarejestrowanego już bardzo interesującego materiału potwierdzają słuszność zastosowanej metody odstraszania, potwierdzając tezę, że zwierzęta wcale nie opuściły okolic toru kolejowego, chętnie i stosunkowo często przebywają w przestrzeni pomiędzy torowiskiem i ścianą lasu, jak również przechodzą na drugą stronę torowiska. Na jednym z filmów widać sarnią rodzinę, pasącą się na świeżo wykoszonej przestrzeni pomiędzy torem i lasem. Z głośników UOZ-tów słychać dźwięki walczących o życie zwierząt, ale sarna z młodymi znajduje się już w bezpiecznej odleg­łości. Po chwili sekwencja dźwiękowa kończy się i widać przejeżdżający pociąg, pełniący rolę domniemanego sprawcy tej „masakry”.

Innym, chyba najbardziej istotnym wnioskiem z rejestracji filmowej jest stwierdzenie, że żyjące tam zwierzęta nie przyzwyczaiły się do powtarzanych tysiące razy i zastosowanych w urządzeniach UOZ akustycznych sekwencji odstraszających. „Bodźce kluczowe” i szlaki migracyjne nadal działają.

W międzyczasie, 15 marca 2007 roku, niespodziewanie, po krótkiej i ciężkiej chorobie opuszcza nas na zawsze Pani Profesor Simona Kossak. Można powiedzieć, katastrofa. Ale zostawiła bardzo precyzyjne wytyczne dotyczące kierunków dalszych prac nad wynalazkiem, tak więc badania nie zatrzymują się. Pracujemy dalej nad udoskonaleniem metodyki odstraszania oraz rozwiązaniami technicznymi. I może niektórzy nie uwierzą, ale cały czas czujemy, jakby „stamtąd” nadzorowała wszystko co się dzieje w temacie.

Technika idzie do przodu

Pięć lat od powstania pierwszej generacji urządzeń, to wobec rozwoju elektroniki - cała epoka. Dzięki zastosowaniu najnowocześniejszych technologii, moc zużywaną przez jedno urządzenie UOZ-1 udaje się obniżyć z 80 VA dla serii prototypowej do ok. 20 VA w urządzeniach aktualnej generacji. Wielokrotnie powiększona zostaje wielkość pamięci przeznaczonej do zapisu sekwencji akustycznych. Jednocześnie pracujemy nad obudową. Urządzenie z serii prototypowej to prawie 70 kg „żywej wagi”. Dzisiaj to tylko kilkanaście kilogramów, a do wzmocnienia wykonanej w całości z kompozytów epoksydowo-szklanych obudowy wykorzystany został kevlar, podstawowy materiał do produkcji kamizelek kuloodpornych.

Wracając do techniki, każdy dobry pomysł jest tak dobry, jak dobra jest jego realizacja. Najlepszy pomysł można „położyć”, jeśli nie zadba się o elementy krytyczne w działaniu całego systemu. W naszym przypadku, elementem krytycznym jest precyzja wyliczenia czasu przyjazdu pociągu do chronionego obszaru. Sekwencja odstraszająca musi rozpocząć się w chwili, która pozwoli zakończyć trwającą ok. 60 sekund emisję w momencie nadjechania pociągu.

Przejazd pociągu ma być finałem akustycznej sekwencji odstraszającej, a sam pociąg domniemanym sprawcą „masakry” przy torze. Nie można sobie pozwolić na kilkuminutowe „dziury” pomiędzy końcem sekwencji a przejazdem pociągu. Trzeba trafiać „w punkt”. Warunkiem jest precyzyjna i w możliwie ciągła lokalizacja nadjeżdżających pociągów.

A jak jest dziś? Informacje o położeniu pociągów uzyskiwane są z obwodów pomocniczych samoczynnej blokady liniowej (np. typu SHL-12). Z modułu diagnostycznego w kontenerze sbl przekazywane są dane o zajętościach kolejnych odcinków izolowanych, co pozwala na śledzenie jazdy pociągów na wirtualnej mapie, stanowiącej część oprogramowania urządzenia UOZ-1.

Dokładność uzyskiwania informacji związana jest z długościami odcinków izolowanych sbl, wynoszącymi od 1500 do 2300 metrów. Jeśli pociąg jedzie bez gwałtownych zmian prędkości, których wykrycie w obszarze jednego odcinka izolowanego jest niemożliwe, wyliczenie czasu rozpoczęcia działania urządzeń UOZ jest prawidłowe i wszystko funkcjonuje jak trzeba. Pociąg, który gwałtownie zwalnia lub przyspiesza, może „zaskakiwać” system UOZ, wcześniejszym lub późniejszym od wyliczonego czasem pojawienia się w określonym miejscu linii kolejowej.

Algorytmy wyliczające czas dojazdu pociągu uwzględniają występowanie takich sytuacji, ale także podlegają istotnym ograniczeniom. Rozwiązaniem problemu będzie przyjęcie jako źródła informacji - komputerowych urządzeń stacyjnych sterowania ruchem kolejowym, dysponujących kompletem wiedzy na temat jazdy pociągów na stacji i obu przyległych szlakach. Ideałem byłoby przekazywanie przez każdy nadjeżdżający pociąg telegramów zawierających aktualną pozycję na szlaku (z GPS-a) oraz prędkość jazdy. Marzenia są piękne, prawda?

Bardzo ważnym aspektem, choć rzadko poruszanym, jest sprawa bezpieczeństwa ruchu pociągów. Czyli druga strona medalu. Cały czas odnosimy się do ochrony życia zwierząt, a gdzie bezpieczeństwo pasażerów? Po 2000 roku miało miejsce kilka spektakularnych katastrof kolejowych, spowodowanych najechaniem pociągu na większe grupy zwierząt. Rok 2001, szlak Rzepin - Kunowice, pociąg ekspresowy najeżdża na watahę 20 dzików wędrujących gęsiego środkiem toru. Efektem jest wykolejenie lokomotywy. Skończyło się na solidnej dawce strachu wśród pasażerów i kilkunastu potłuczeniach, ale straty materialne były bardzo dotkliwe. Widać, że problem jest poważny, a funkcja poprawy bezpieczeństwa ruchu pociągów jest tak samo istotna jak ochrona życia zwierząt.

Mity, pogłoski i wątpliwości

Na zakończenie warto odnieść się do kilku mitów, pogłosek i wątpliwości dotyczących funkcjonowania urządzeń UOZ:
1 Zwierzęta z czasem przyzwyczają się do emitowanych sekwencji.
2 Zwierzęta uciekną z obszaru z zainstalowanymi urządzeniami UOZ i nie będzie kogo straszyć.
3 Działanie urządzeń UOZ powoduje powstanie nieprzekraczalnej bariery w przemieszczaniu się zwierząt.
4 Działanie urządzeń UOZ powoduje szkody w środowisku naturalnym (np. negatywny wpływ na siedliska ptaków).

Ad 1).
Było to pierwsze pytanie, jakie zadaliśmy Pani Profesor Kossak na początku współpracy. Odpowiedziała pytaniem: „A czy zwierzęta w lasach Europy przyzwyczaiły się do ostrzegawczego krzyku sójki, która od tysięcy lat skutecznie sygnalizuje niebezpieczeństwo w lesie?” Żeby nie było wątpliwości - nie przyzwyczaiły się. Wykorzystanie jako sygnałów odstraszających tzw. „bodźców kluczowych” ma zagwarantować długotrwałą wrażliwość zwierząt na zastosowane sygnały, a zastosowanie w najnowszych konstrukcjach urządzeń UOZ sekwencji o zmiennej budowie (każda sekwencja inna) likwiduje cechę „stempla dźwiękowego”, charakteryzującego sygnały emitowane przez urządzenia pierwszej generacji. Pani Profesor przyrównała sytuację przy torach do realiów pola walki. Nawet najbardziej obyty z działaniami wojennymi i przyzwyczajony do ostrzału i bombardowań żołnierz zawsze zareaguje próbą schronienia się w bezpieczne miejsce, jeśli znajdzie się w krytycznej sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. Przyzwyczajenie nie działa.

Ad 2).
Przeprowadzone zimą 2004/2005 roku przez Instytut Badawczy Leśnictwa wstępne badania wykluczyły obawę, że działanie urządzeń UOZ-1 spowoduje ucieczkę zwierząt z rejonów przylegających do chronionych odcinków linii oraz że wytworzona bariera akustyczna będzie tak silna, iż praktycznie uniemożliwi przechodzenie zwierząt w poprzek linii kolejowej. Zwierzęta nie zniknęły, a zaobserwowane ślady ich wędrówek wykazały, że UOZ-ty nie stanowią bariery w ich swobodnym przemieszczaniu się. Prowadzone od lata 2008 roku nagrania monitoringowe kamerami cyfrowymi potwierdzają, że zwierzęta wcale nie opuściły okolic toru kolejowego, chętnie i stosunkowo często przebywając w przestrzeni pomiędzy torowiskiem i ścianą lasu, jak również przechodząc na drugą stronę torowiska. Drugim, bardzo istotnym wnioskiem z obserwacji jest stwierdzenie, że żyjące tam zwierzęta nie przyzwyczaiły się do powtarzanych tysiące razy zastosowanych w urządzeniach UOZ sekwencji odstraszających. „Bodźce kluczowe” i szlaki migracyjne nadal działają.

Ad 3).
Patrz komentarz do punktu 2).

Ad 4).
Każde działanie człowieka ma jakiś wpływ na otaczające go środowisko. W przypadku urządzeń UOZ-1, zastosowane sekwencje dźwiękowe wykorzystują naturalne dźwięki istniejące w przyrodzie, też mające jakiś wpływ na środowisko. Jednak, czy sójce lub psom można zakazać wstępu do lasu? Albo w lesie wprowadzić zakaz szczekania? Byłby to zakaz absurdalny. Stąd prosta teza, że środowiskowa szkodliwość metody Pani Profesor Kossak jest równoznaczna ze szkodliwością środowiska przyrody względem siebie, a problem stanowią ludzie z ich „humanistycznym” odbiorem przykrych dla ucha akustycznych sekwencji walki o życie. Nie są to miłe dźwięki, ale to nie my jesteśmy ich adresatami, tylko zwierzęta.

Świat przyrody jest bardzo złożony. Przeznaczone dla uszu dużych ssaków sygnały, rozchodzą się swobodnie, wpływając również na inne zwierzęta. Istotną grupę „słuchaczy” stanowią ptaki, którym nie można zabronić budowania gniazd w pobliżu toru kolejowego, i to w obszarze chronionym urządzeniami UOZ-1. Spotkaliśmy się z opiniami, że zastosowane bodźce dźwiękowe mogą powodować ucieczkę ptaków ze znajdujących się tam obszarów lęgowych, będących zawsze miejscami szczególnie chronionymi. Odpowiedź należy do ornitologów, ale już dziś można powiedzieć, że nie jest wcale tak źle. Urządzenia  UOZ–1 są statycznym źródłem dźwięku. Ich działanie nie wskazuje na jakiekolwiek przemieszczanie się „szczekających” psów lub „krzyczących” sójek. Brakuje słyszalnych oznak ruchu drapieżnika poszukującego pożywienia, zatem znajdujące się w pewnej odległości ptaki nie powinny czuć się zagrożone. A jak ocenić działanie ptaków zakładających gniazda w gęstych krzakach usytuowanych tuż przy bardzo ruchliwej ulicy? Muszą się czuć bezpiecznie i nie przeszkadzają im ani przechodzący ludzie ani wszechobecny hałas ruchu ulicznego.

Ponadto, sposób programowania pracy urządzeń UOZ-1 pozwala na bardzo elastyczne dopasowanie ich działania do zaistniałej sytuacji. Można „inteligentnie” wyciszać poszczególne urządzenia czy modyfikować sekwencje akustyczne (jeśli będzie taka konieczność), gwarantując całkowicie niezakłócone funkcjonowanie obszarów lęgowych, przy realizacji pełnej ochrony zwierząt w pozostałych okresach roku.

Finał

Podsumowując, opracowanie systemu UOZ było dla nas, „genetycznie uwarunkowanych kolejarzy”, najciekawszym tematem badawczo-wdrożeniowym w 16-letniej historii naszej firmy. Zmuszającym do opanowania zupełnie nowych dziedzin wiedzy, uczącym jeszcze szerszego spojrzenia na skomplikowany proces współistnienia światów: przyrody i techniki oraz ludzi i zwierząt.

Postanowiliśmy też zmienić nazwę urządzeń na Urządzenia Ochrony Zwierząt. Nazwa skrótowa UOZ nie zmieni się, a samo „odstraszanie” jest często rozumiane jako działanie negatywne. Zmiana podkreśli rzeczywisty charakter ich funkcjonowania - przecież nie chodzi o straszenie zwierząt, a ich ochronę. I nie będziemy w konflikcie z artykułem 15 ustawy o ochronie przyrody, który zabrania straszenia zwierząt w obszarach ściśle chronionych (rezerwaty przyrody itp.), chociaż nie takie straszenie twórcy ustawy mieli na myśli.

 

Warszawa, 2009

 

Przedsiębiorstwo Wdrożeniowo-Produkcyjne NEEL Sp z o.o.
ul. Białozora 3, 02-817 Warszawa; NIP 521-03-30-812

tel.: (+48 22) 649 56 30
fax.: (+48 22) 648 41 30, wew. 22
e-mail: 

KRS 0000199943 Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy, XIII Wydział Gospodarczy
kapitał zakładowy: 87.000,00 PLN

design: